piątek, 4 kwietnia 2014

Czy zdawać maturę dwujęzyczną z języka angielskiego?


TL;DR na końcu strony :)


Od roku szkolnego 2014/15 absolwenci będą mogli zdawać egzamin maturalny z języka obcego nowożytnego na tzw. poziomie dwujęzycznym. O ile do tej pory taka opcja była dostępna jedynie dla absolwentów, którzy uczęszczali do szkół dwujęzycznych lub oddziałów dwujęzycznych, teraz na zdawanie takiej matury może zdecydować się każdy absolwent.

Poziom egzaminu

Wyjaśnijmy najpierw, czym jest matura na poziomie dwujęzycznym, gdyż sama nazwa wprowadza wiele zamieszania. Rodzice, słysząc określenie „dwujęzyczna”, natychmiast pytają o drugi język. Nie zdajemy więc dwóch języków na maturze – po prostu utrzymano starą nomenklaturę. Egzamin maturalny na poziomie dwujęzycznym to egzamin sprawdzający znajomość języka obcego na poziomie C1. Odnosząc to do popularnej skali egzaminów z języka angielskiego, matura na poziomie podstawowym (B1) to ekwiwalent egzaminu PET, a matura na poziomie rozszerzonym (B2) to ekwiwalent egzaminu FCE. Matura na poziomie dwujęzycznym to odpowiednik CAE. Oczywiście to duże uproszczenie, gdyż egzaminy angielskie są o wiele bardziej rozbudowane, a próg zaliczenia jest wyższy (nie jest to 30% jak w przypadku naszej matury).

Struktura egzaminu

Czym różni się matura dwujęzyczna od rozszerzonej? Struktura egzaminu jest w obydwu przypadkach identyczna; składa się on z części pisemnej i ustnej. W części pisemnej absolwenci mają 150 minut na poziom rozszerzony. Na rozwiązanie egzaminu na poziomie dwujęzycznym czasu jest trochę więcej – 180 minut. Egzamin pisemny zarówno na poziomie rozszerzonym jak i dwujęzycznym składa się z czterech części. Są to (1) rozumienie ze słuchu, (2) rozumienie tekstów pisanych, (3) znajomość środków językowych oraz (4) wypowiedź pisemna.

Typy zadań

Egzaminy różnią się typami zadań. W części „rozumienie ze słuchu” oraz „rozumienie tekstów” pisanych na poziomie rozszerzonym występują wyłącznie zadania zamknięte (wybór wielokrotny, na dobieranie oraz prawda/fałsz). Oznacza to, że wszystkie odpowiedzi mamy podane „na tacy” i musimy tylko pomyśleć nad wyborem właściwej. Z poziomem zadań bywa różnie: niekiedy  są banalnie łatwe, bywają jednak lata, kiedy niektóre odpowiedzi są zaskakujące.
Na poziomie dwujęzycznym dochodzą zadania otwarte w postaci uzupełniania luk oraz odpowiedzi na pytania. Jak widać, musimy już samodzielnie pokombinować nad odpowiedzią, lecz nie sądzę, aby napisanie kilku zdań przerastało możliwości osoby uczącej się angielskiego od kilku lat.
Od roku szkolnego 2014/15 nastąpi duża zmiana w części „znajomość środków językowych” w egzaminie na poziomie rozszerzonym. Po pierwsze, ta część egzaminu zyska większą wagę i będzie stanowiła 24% w wyniku sumarycznym. Do tej pory było to 10%. Już widać, że tej części nie można sobie odpuścić. Kolejna zmiana to… wprowadzenie takich samych typów zadań na poziomie rozszerzonym i dwujęzycznym. Absolwent zetknie się więc z zadaniami zamkniętymi (wybór wielokrotny i „na dobieranie”) oraz zadaniami otwartymi (zadanie z luką, parafraza zdań, słowotwórstwo, tłumaczenie fragmentów zdań na język obcy, oraz układanie fragmentów zdań z podanych elementów leksykalnych). Jedyną różnicą jest to, że w egzaminie na poziomie dwujęzycznym może się też znaleźć zadanie polegające na uzupełnianiu grupy trzech zdań jednym brakującym słowem, czyli znane z CAE słynne „trios”. Nawiasem mówiąc, zadanie na „trios” wylatuje z egzaminu CAE od 2015 roku.
W części „wypowiedź pisemna” różnica jest właściwie kosmetyczna. Absolwent musi napisać jeden z trzech tekstów: rozprawkę, artykuł publicystyczny lub list formalny. W przypadku poziomu rozszerzonego długość wypowiedzi powinna wynosić 200-250 wyrazów, a dla poziomu dwujęzycznego jest to 300-350 słów.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę Czytelnika na inną, bardzo zabawna różnica między egzaminami. Otóż na poziomie rozszerzonym polecenia podane są w języku polskim, a na poziomie dwujęzycznym w języku angielskim. Do dnia dzisiejszego pozostaje dla mnie zagadką, dlaczego polecenia na poziomie podstawowym i rozszerzonym podawane są po polsku.

Zakres wymagań

Jak przedstawiają się różnice w wymaganiach dotyczące znajomości środków gramatycznych? Porównanie zakresów wymagań zamieszczonych w „Informatorze o egzaminie maturalnym z języka angielskiego od roku szkolnego 2014/2015 ” pokazuje, że te różnice są zaskakująco małe. Na poziomie dwujęzycznym absolwent musi znać dodatkowo jedynie… sześć zagadnień: „dare”, tryb przypuszczający, przymiotniki po czasownikach postrzegania, miejsce przymiotników w zdaniu, kolejność przymiotników w grupie nominalnej oraz przysłówki „too” i „enough”. Nie jest to chyba wiele?

Czy różnica w poziomie jest duża?

Matura na poziomie dwujęzycznym jest trudniejsza od matury na poziomie rozszerzonym, lecz nie jest to jednak różnica kolosalna. Jeśli potrafimy rozwiązać maturę rozszerzoną, uzyskując z niej ok. 80%, wówczas mamy szansę uzyskać z matury dwujęzycznej wynik w okolicach 50%. Czy warto więc zadawać maturę dwujęzyczną? Odpowiedź nie jest prosta.

Przede wszystkim musimy zastanowić się, czy nasz wynik z języka angielskiego będzie się gdzieś liczył. Jeśli planujemy studia na porządnej filologii angielskiej, czy na innym kierunku, gdzie uwzględniany jest wynik z języka angielskiego, wybór jest raczej oczywisty – powinniśmy zdawać maturę dwujęzyczną. Polskie uczelnie stosują wyższy przelicznik dla matury dwujęzycznej niż rozszerzonej. Posłużmy się przykładem: jeśli uzyskamy z “rozszerzenia” wynik 80%, uniwersytet przeliczy go na 120 punktów (mnożnik 1,5x), natomiast z matury dwujęzycznej wystarczy otrzymać 65%, aby uzyskać więcej punktów, gdyż uniwersytet stosuje tu mnożnik 2x (otrzymamy 130 punktów). Różne są sposoby przeliczania wyników maturalnych: niekiedy matura rozszerzona ma mnożnik 1x (podstawowa wtedy przeliczana jest przy mnożniku 0,8x albo niższym), inne uczelnie stosują zasadę, że matura podstawowa to mnożnik 1x. Niemniej jednak matura na poziomie dwujęzycznym ma zawsze najwyższy przelicznik.

Na razie nie wiadomo, w jaki sposób zagraniczne uniwersytety (mam na myśli przede wszystkim angielskie i szkockie) będą przeliczały wyniki z matury na poziomie dwujęzycznym. Do tej pory matura rozszerzona stanowiła odpowiednik “A-level”, natomiast logiczne jest, że matura dwujęzyczna powinna być punktowana wyżej. Zadałem to pytanie jednej ze szkockich uczelni, jednak do tej pory nie doczekałem się odpowiedzi (o ile procesem rekrutacji zarządza UCAS, uczelnie same decydują o przelicznikach).

Co robić?

Jeśli zależy nam na dobrym wyniku z języka angielskiego, sprawa jest prosta: najlepiej zdawać maturę na poziomie dwujęzycznym. I tak musimy opanować ten sam zakres materiału gramatycznego, i tak obowiązują nas te same rodzaje wypracowań. Jeśli nasz angielski jest na dobrym poziomie, na pewno jesteśmy w stanie „podciągnąć” się do poziomu matury dwujęzycznej i poradzimy sobie również dobrze z zadaniami na rozumienie tekstów słuchanych i pisanych. Jeśli natomiast zdajemy angielski jako obowiązkowy przedmiot rozszerzony, lecz nie zależy nam na wyniku, zostańmy przy poziomie rozszerzonym.

Osobną kwestią jest to, czy pomoże nam nauczyciel w szkole. Moi studenci od lat żalą się na powszechną praktykę: zdajesz maturę rozszerzoną, masz problem. Najczęściej nauczyciel odprawia z kwitkiem ucznia chcącego się przygotować do matury rozszerzonej, argumentując, że nie będzie pracował z jedną osobą. Sugerowane jest zapisanie się na kurs angielskiego albo korepetycje i to cała „pomoc”, jaką można otrzymać w szkole. Jest to moim zdanie skandaliczne podejście do zawodu nauczyciela.

Obecnie uległa zwiększeniu liczba godzin z języka obcego nowożytnego i szkoły będą raczej przygotowywać uczniów do matury rozszerzonej. Jednak uczeń chcący przystąpić do matury na poziomie dwujęzycznym znajdzie się w sytuacji „niechcianego dziecka”. Jeśli chodzicie do typowego liceum, nie oczekujcie pomocy w przygotowaniu do egzaminu na poziomie dwujęzycznym.

TL;DR


Umiesz uczyć się sam? Twój angielski jest na dobrym poziomie? Wynik z angielskiego będzie się liczył przy rekrutacji na studia? – Zawalcz i zdawaj maturę dwujęzyczną. Warto!


4 komentarze:

  1. dziękuję ci za ten post, niesamowicie mi się przydał. trudno samemu czasami ogarnąć to co jest napisane w informatorach i rozporządzeniach. jak dla mnie wszystko powinno być na maturze angielskiej po angielsku, no i certyfikaty, szczególnie od poziomu CAE powinny coś znaczyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za doskonały post. :-) Zamieszczając go, autor zapewne ułatwił niejednemu życie. Chciałabym się odnieść jednak do opinii zamieszczonej pod koniec artykułu - jakoby brak pomocy uczniowi zdającego maturę dwujęzyczną przez nauczyciela w szkole państwowej było czymś skandalicznym. Otóż w moim odczuciu jest to opinia krzywdząca. Znam z autopsji realia pracy w szkole państwowej oraz nierozłącznie z nią związane czynniki "paraliżujące" elastyczność nauczyciela. Należą do nich: śmiesznie krótkie jednostki lekcyjne ( po sprawdzeniu obecności, zadania domowego i zalecanym "odpytaniu" zostaje niewiele czasu na treść zasadniczą zajęć ), przepełnione grupy na zajęciach z języka ( często łączone w całe klasy przy okazji różnych "zastępstw" ), przytłaczająca biurokracja ( każdą wolną chwilę przeznacza się na uzupełnianie dzienników, itp. ), a także wszechobecna presja realizacji programu ( z akcentem położonym na ucznia "średniego" ). To wszystko związuje ręce, nawet jeżeli nauczyciel bardzo, bardzo by chciał pomóc takiej osobie. Osobiście nie potrafię sobie wyobrazić, jak w "typowym liceum" miałaby przebiegać praca z taką jednostką "dwujęzyczną" w klasie, gdzie cała reszta uczniów przygotowuje się do matury na innym poziomie. Nie wiem, co - przy wyżej przeze mnie opisanych ograniczeniach - można by było REALNIE takiemu uczniowi zaproponować, oprócz dostarczenia mu przykładowych egzaminów z lat ubiegłych oraz materiałów dodatkowych. Czy należałoby specjalnie "wykrajać" część zajęć na dodatkowe ćwiczenia dla niego? Już słyszę niezadowolenie ze strony innych uczniów, że "Pani robi całą lekcję pod jednego ucznia" i faworyzuje go. Z całym szacunkiem, ale szkoła państwowa nie umożliwia i nie ułatwia nauczycielowi bycia tak elastycznym. Dlatego właśnie zrezygnowałam w pracy w tego typu placówce na rzecz edukacji prywatnej, w której można sobie pozwolić na dużo większą swobodę i kreatywność, a warunki pracy nie wysysają z człowieka "soków". Jeszcze raz dziękuję za pomocny post i pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za rozjaśnienie, zwięźle, klarownie i z zachowanym porządkiem. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń